Rzecz jasna można by popaść w tony stentorowe i głosić urbi et orbi larum, ale ponieważ historia się powtarza nie jako dramat, czy tragedia, ale wyłącznie jako farsa, nie warto. Szczególnie kiedy to powtarzanie się historii jest dziesiątą wodą po kisielu.
Zamysł ojców założycieli UE, czyli służb amerykańskich, realizowany za pomocą usłużnych idiotów, znanych z imienia i nazwiska, urzeczywistnia się po 80 latach od zainicjowania. Ale eurokraci, ponieważ nie dysponują siłą intelektualną, nie rozumieją, że UE wykonała swoje zadanie i teraz przyszła pora na jej likwidację. Nie rozumieją i postanowili dopiąć projekt i z UE zrobić, czego wcale nie kryją, kolejną, i coraz bardzie śmieszną kopię Sowieckiego Sojuza. Władzę w tym Sojuzie, jako współczesny Stalin, ma objąć Ursula von der Layen. Co samo w sobie jest karykaturalne. Tym bardziej, że jak wszystkim wiadomo, socjalizm w wersji hard, nikomu się jeszcze nie udał, a Stalina ostatecznie zastąpił niezbyt trzeźwy Jelcyn.
Władza francuska, mająca się za racjonalną i oświeconą, w imię postępu zabroniła Marie Le Pen uczestniczenia w demokracji. Zabroniła, bo ta polityk zagraża planom eurokratów. Francuzi bowiem, za bardzo chcieliby zostać Francuzami, ale prezydent Macron, który przewyższa Napoleona wzrostem aż o 4 cm i to jest jedyny pozytyw w porównaniu z cesarzem, postanowił zrobić z Francuzów Europejczyków. Dzielni Francuzi skłonni do kolaboracji, za jakiś czas wyrażą w tej kwestii swoje zdanie. Albo nie wyrażą. Na razie Macron i eurokraci są zadowoleni.
Co stanie się z państwem, w którym 1/3 obywateli władza uznaje za passe? Jak do państwa ustosunkują się obywatele wyrzuceni przez „walczących demokratów” poza polityczny nawias? Czy pogodzą się z rolą politycznego śmiecia, które władza zamierza utylizować?
Rzecz jasna Macron to nie jedyny funkcjonariusz na pasku eurokratów. To samo w Germanii, która marzy o byciu cesarstwem mitteleuropejskim. Tam też nie wolno Niemcom, być Niemcami. Tam władza ma wyższe aspiracje. Chce z Niemców zrobić światowców, zasilając ichniejszą demografię innostrańcami i willkommenami. Azjatycką pulę genową z połowy lat czterdziestych ubogaci genami z Afryki. A protestantyzm wzmocni islamem. Będzie światowo. Niemiecka władza liczy, że jak w bajce „Mein Kampf”, Teutoni zapanują nad światem.
Co stanie się z państwem, w którym 1/3 obywateli władza uznaje za passe? Jak do państwa ustosunkują się obywatele wyrzuceni przez walczących demokratów za polityczny nawias? Czy pogodzą się z rolą politycznego śmiecia, które władza zamierza utylizować?
Entropia przepowiada rozpad, a ma do tego argumenty o sile grawitacji. Rozpadnie się najpierw spójność społeczeństwa francuskiego i niemieckiego. Przez jakiś czas górą będą eurokraci. Ten czas wykorzystają, zgodnie z doktryną Tuska, na okradanie Francji i Niemiec. A potem kiedy UE rozpadnie się jak ZSRR, oni znikną, z tym co nakradli. I za jakiś czas ich dzieci zaczną organizować Nową Europę. Może nawet przejdą na islam, obrzezają się, założą haremy. W imię nowego prządku.
Obywatele Mitteeuropy pod zielonym sztandarem ze złotym sierpem półksiężyca.