Ideologia rzecz jasna bazuje na racjonalistycznej myśli religijnej Lutra rozwiniętej przez Kanta i Hegla. Aksjomatami, czyli założeniami, z którym nikt w Niemczech nie dyskutuje, są dogmaty: o wyższości protestantyzmu nad katolicyzmem, wyższości rasy aryjskiej nad Słowianami, no i wreszcie przekonanie, że Niemcy to naród filozofów, czyli ten, który dokonał najtrafniejszej diagnozy rzeczywistości. Pochodną tych aksjomatów jest teza, że Niemcy zostali naznaczeni przez Boga misją organizowania innym rzeczywistości. To, że cuzamen do kupy, to czysta ideologia nic wspólnego z racjonalnością nie mająca niczego wspólnego do Niemców na szczęście nie dociera.
Profesor trafnie stwierdza, że niemiecka racją stanu jest niemieckie centrum otoczone wianuszkiem zarządzanych przez Niemców satelickich państw. Niemcy w tych państwach pełnią rolę przywódczą, przez tubylczych gauleiterów.
Celem i sensem tych satelickich państw, jest dostarczanie do centrum brakujących składników sukcesu gospodarczego. Bo czego nie powiedział profesor Kucharczyk, niemieckie państwo ma charakter spółki handlowej, a jego obywatele są po części udziałowcami i klientami jednocześnie. Tak zwane niemieckie państwo socjalne to inna nazwa tej spółki.
Mitteleuropa: zysk przez wyzysk
Spółka jak każdy biznes musi, oby zwiększać dochody, podnosić zysk, a obniżać koszty. Zysk najłatwiej podnieść przez wyzysk sąsiadów. To udaje się najlepiej, kiedy w państwach satelickich zapewni się niski poziom edukacji i wykształcenia. Dzięki temu ma się tanią siłę roboczą i przewagę technologiczną. Do pełni szczęścia potrzeba jeszcze tanich surowców. Od tego Niemcy mają Rosję. A pławiąc się w szczęściu i przekonaniu o wyższości zapominają o świecie dalej leżącym od niemieckiego imperium. Poza horyzontem niemieckich intelektualnych racji.
Nie prawdą jest, że Niemcy to najbardziej racjonalni ludzie, a ich gospodarka jest najlepiej zorganizowana, a ich szkolnictwo szkoli wyłącznie geniuszy, a ich luterański Pan Bóg na zawsze stoi z nimi zgodnie z dewizą „Got mit uns”. To co prawda aksjomaty, ale tylko nimieckie.
Bo nie prawdą jest, że Niemcy to najbardziej racjonalni ludzie, a ich gospodarka jest najlepiej zorganizowana, a ich szkolnictwo szkoli wyłącznie geniuszy, a ich luterański Pan Bóg na zawsze stoi z nimi zgodnie z dewizą „Got mit uns”. To co prawda aksjomaty, ale tylko nimieckie.
Na naszych oczach ten prostacko teutoński w istocie gmach złudzeń rozpada się. Wszystkie aksjomaty okazują się wishful thinking, a równia pochyła na jaką spółka handlowa „Mitteleuropa”, sama weszła, nabiera coraz większego nachylenia.
Z naszego punktu wiedzenia histeria Komisji Europejskiej, wzmożenie ekipy 13 grudnia, kociokwik mediów głównego ścieku w Polsce, ten cały wrzask, aby ratować walący się gmach niemieckiego cesarstwa, pokazuje, że luterański Bóg zdradził Niemcy, a oni sami nie grzeszą nadmiarem rozumu, zaś ich aryjskość, to jedynie wymysł austriackiego gefrajtra, bez związku z DNA. A o tym, że to wszystko lipa, niech im nikt jak najdłużej nie mówi.
Prof. Kucharczyk: Przeszkody w niemieckim planie budowy „Cesarstwa Mitteleuropa”