Przyczyny tego zjawiska są obiektywne i nieuchronne. Każde przekroczenie niewidzialnej granicy imperialnych ambicji, kończy się upadkiem imperium. Tak było z Imperium Aleksandra Wielkiego, Rzymskim, Dżingis Chana, Habsburgów, Romanowów wreszcie Brytyjskim. Nie ma więc żadnych przesłanek aby imperium USA miało trwać wiecznie.
Ten sam dylemat mają władze na Kremlu i w Kijowie. Koniec wojny dla obu państw to proszenie się o wewnętrzne kłopoty. Tak długo jak trwa wojna, obywatele gotowi są zrezygnować z komfortu, ale kiedy żołnierze z frontu wrócą do żon i dzieci, zapragną normalnego życia.
Nadmiar imperialnych apetytów Rosji, która wdała się w wojnę z Niemcami, skończył się Rewolucją Październikową i rozpadem Imperium. W kolejnej wersji imperium, tym razem sowieckiego, ZSRR rozpadł się po nieudanej interwencji w Afganistanie. Marzenie Putina o imperium po przegranej, bo wygrać nie może, z Ukrainą, spowoduje poważne turbulencje w Rosji.
Warto też dostrzec, że USA ma także spory imperialny apetyt. Pełniąc rolę światowego policjanta, przyjęła na siebie koszty wynikające z tej funkcji. Zaniedbała własny rozwój próbując narzucić demokracje krajom Bliskiego Wschodu. Próbowała, bo na koniec w klimacie przegranej, musiała zrezygnować z panowania nad tą częścią świata. Przy okazji spektakularnej i katastrofalnej ewakuacji z Afganistanu, objawiła światu swoją słabość. Słabość ta znajdująca potwierdzenie w danych statystycznych, sprowokowała Putina do militarnego ataku na Ukrainę.
USA pod wodzą Bidena zgodnie z imperialną logiką, stanęła po stronie Ukrainy, kosztem własnej gospodarki. Donald Trump, o ile rozumie geopolitykę, powinien wojnę Ukrainy z Rosją jak najszybciej zakończyć, aby uratować swój kraj przed dalszą gospodarczą degradacją. Na jednej bowiem szali stoi gospodarka USA i dobrobyt własnych obywateli, a na drugiej imperialna ambicja i prestiż dominatora.
Ale ten sam dylemat mają władze na Kremlu i w Kijowie. Koniec wojny dla obu państw to proszenie się o wewnętrzne kłopoty. Tak długo jak trwa wojna, obywatele gotowi są zrezygnować z komfortu, ale kiedy przestaną spadać na nich bomby i ucichnie frontowa palba, kiedy żołnierze z frontu wrócą do żon i dzieci, zapragną normalnego życia. Ale, czy po wojnie życie na Ukrainie wróci do normy? I czy ta nowa „norma” zostanie przez obywateli Ukrainy zaakceptowana bez protestu? Obawiam się, że nie.
Patrząc zatem na zimno na ten konflikt, trzeba zaakceptować to, że żadna ze stron nie może tego konfliktu wygrać. Przegrani są Rosja, Ukraina i USA. Do grona przegranych trzeba także zaliczyć Niemców, którym ta wojna zastopowała gospodarkę. Z oczywistych i wydedukowanych tu względów im szybciej wojna Rosji z Ukrainą się skończy, tym mniejsza będzie skala przegranej wyżej wymienionych.
Ale jest cichy zwycięzca tej wojny – Chiny. One wyłącznie na niej korzystają. Zgodnie bowiem ze starożytna strategiczną chińską zasadą, patrzą ze wzgórza na toczącą się walkę tygrysów. Z ich punktu widzenia im dłużej trwa ta wojna tym dla Chin lepiej.